Dom, czy noclegownia dla bezdomnych

Doczekaliśmy się czasów, kiedy to coraz więcej mamy ludzi bezdomnych, którzy nie mają gdzie mieszkać ani nawet nocować. To wstyd dla naszego kraju, że na ulicach widzimy coraz więcej ludzi nie posiadających własnego mieszkania, pomimo iż maja swoje rodziny, które powinny zaopiekować się nimi. Jednak liczni z owych bezdomnych swych rodzin nie mają, z różnych przyczyn, często losowych, brak pracy, a co za tym idzie, brak środków nie tylko na skromne życie, lecz również na opłaty, w tym także za mieszkanie. Z tego tez powodu zostają dosyć często eksmitowani ze swoich mieszkam do gorszych „socjałów”, gdzie nie ma tam godziwych warunków życiowych. Są i tacy co tułają się po ulicach nie tylko dniami, ale przede wszystkim nocami. Prawdziwy dom dla nich nie istnieje. Zmęczeni, zazwyczaj głodni, nocują później na ławkach w parku, na dworcach nie tylko PKS-u, a i PKP-e również. Skąd zabiera ich straż miejska do noclegowni, zazwyczaj w silne mrozy. I tak oto mija im dzień za dniem, z dala od dzieci, lub rodziców, którzy zapominają o swoich bliskich. Jest to do bardzo przykre dla wielu z nich, że tak im się los potoczył, gdzie są ośrodki pomocy, lub innego wsparcia dla tych „ niechcianych”, a przecież jeszcze kilkanaście lat temu w dobie socjalizmu nie było takich procederów. Wszyscy jakoś sobie radzili. Dom miał praktycznie każdy z nas, a przynajmniej mieliśmy gdzie mieszkać. Nikt nikogo nie wypędzał na przysłowiowy „ bruk”. To było nie do pomyślenia. Dziś nikt nikogo nie pyta, czy masz za co zapłacić czynsz, jeśli nie, to do widzenia, i jak to pięknie nazywają, eksmitują, żeby nie było wyrzucają na ulicę. Dobrze, że jednak powstają w różnych miastach naszego kraju ojczystego noclegownie, w których choć w nocy mogą oni przenocować, choćby tylko w silne mrozy jakie miały miejsce zeszłej, nie tak dawnej zimy. I pomyśleć, że lato tak szybko zleciało, a było dość obfite w deszcze w tym roku, że pozbawiło dalsze rodziny niejednego dachu nad wodą. Tak więc nie wiadomo, czy tej zimy nie przybędzie nam ludzi bezdomnych, którym powódź odebrała dom. Władze tak głośno „pomagały”, w dniu powodzi, ale im dalej od tych dni, ta pomoc stała się bardziej nieudolna. A bo to liczne procedury, terminy unijne i takie tam , nie pozwalają tym poszkodowanym rodzinom na zamieszkanie w ich byłych mieszkaniach, domach i innych posesjach, które przed powodzią były często ich własnością, a które stracili w oka mgnieniu. Czeka je teraz los ludzi bezdomnych, a przecież w licznych z tych rodzin, są niemowlęta, małe dzieci, troszkę starsze lub staruszkowie, którzy stracili dorobek swojego życia, nie mają już siły, ani środków, na dalsze życie, a co dopiero na odbudowanie zalanego domu. Dla nich wszystkich to czarna rozpacz, wystarczy przejechać się po kraju, zwłaszcza po zalanych miejscowościach, aby przekonać się, że taka jest faktyczna rzeczywistość, ludzie nie mają gdzie mieszkać i wreszcie coś z tym zrobić, a urzędnicy przecież maja swoje mieszkania.