Przestrzenie odpowiedzialności, czyli co z tymi zwierzętami?

Za oknem mokro, mało jest takich, którzy tam będą teraz poszukiwać rozrywki. Impreza przenosi się do domu. Co by tu... Może zwierzaka? Tym bardziej, że zbliżają się święta. W końcu dzieci nich się uczą odpowiedzialności. I niech coś czeka, kiedy wrócę z pracy, a reszta jeszcze poza domem. Zastanówmy się. Najpopularniejsze są kot i pies. To rzeczywiście mogą być przyjemni kompani szarych dni. Z tym że te zwierzęta czują na pełen etat, nie tylko jak jest zimno i trzeba nas zabawiać w czterech ścianach. Dlatego też nie możemy się mienić przyjaciółmi naszych futrzastych podopiecznych, gdy już na starcie stwarzamy warunki nie przystosowane do ich potrzeb. Chodzi głównie o posiadanie psów i kotów w mieszkaniu. To są zwierzęta co prawda udomowione, ale jednak nie straciły na swoich naturalnych instynktach tak bardzo, jak my. W bloku będzie im brakować przestrzeni i ruchu. Znane są przypadki, kiedy kot przez godzinę po wyjściu swej pani żałośnie za nią miauczy. Jest uzależniony, a trudno mu zająć jego kocią głowę czymś innym, gdy przebywać może jedynie między sufitem a podłogą. Inny przykład, to kot 24h na dobę spędzający w kawalerce, jadący na środkach uspokajających, bez których budzi się (i nie tylko się) o czwartej nad ranem. Na psa czy kotka można sobie pozwolić tylko wtedy, gdy zapewnimy im wystarczającą przestrzeń, czyli w praktyce, gdy mieszkamy w domu, w okolicy, która nie stwarza zagrożenia dla milusińskich. W przeciwnym razie nasze zwierzęta będą wiodły nie do końca dla nich szczęśliwy żywot. Oprócz kotów i psów są jednak i inne ludzkie rozweselacze. Wśród nich papugi. Tutaj niestety sytuacja przedstawia się podobnie, jak w powyższym przykładzie, a nawet gorzej. Ptaki są kojarzone z wolnością i nie bez przyczyny. Są piękne i urocze, i to chyba współcześnie ich przekleństwo. Popularne są papugi z gatunku nimfa. Przed ich zakupem mało kto jest świadomy, że ptaki te żyją około dwudziestu lat. Na wolności. W klatce często nie dożywają pięciu. Powodów tak dużej różnicy w długości życia można się łatwo domyślić. Dotkliwy dla tych zwierząt jest brak przestrzeni (której nie starczy im nawet w największych posiadłościach) i towarzystwa. Oczywiście, jeśli chodzi o to drugie, to możemy kupić parkę papużek. Wtedy jednak prawdopodobnie zwierzaki się rozmnożą i tym samym będziemy odpowiedzialni za przedłużanie nędznego losu zwierząt z tego gatunku. Jeśli o odpowiedzialności mowa, to trzeba zaznaczyć, że jest ona ostatnim czego uczymy dzieci, dając im w prezencie takie zwierzę. Pokazujemy raczej, że człowiek może nie dbać o konsekwencje, które jego osobiście szczególnie nie dotkną. Bo to przecież nie on będzie spędzał 8 godzin dziennie w zamknięciu, po tym jak wszyscy domownicy wybyli do pracy czy szkoły. Zwierzak z pewnością może być przyjacielem człowieka. Tym bardziej, że nie do końca rozumie swoje położenie. Ta nieświadomość nie oznacza jednak, że nie cierpi przez warunki, jakie mu stworzyliśmy. Cierpi, tylko po prostu się na nas nie gniewa. Pozostaje pytanie, czy człowiek może być przyjacielem zwierzęcia. Chyba może. Jeśli pamięta, że kiedy bierze pod dach któregoś z braci mniejszych jego dom przestaje być tylko jego domem, staje się przestrzenią wspólnej egzystencji. Niech ta będzie szczęśliwa.